niedziela, 26 lipca 2015

Rozdział 4 cz. II " Nie nic... Ładny stanik."

-Co jest Laura? Nie cieszysz się, że mnie widzisz? - spytał wyraźnie zasmucony.
-Nie... Znaczy ciesze się... Po prostu... Tak jakoś.. Em... - zacinała się przy nim. Nie mogła skleić sensownego zdania.
-Hej... Dasz się zaprosić na jakieś ciacho? - spytał słodko.
-Ciacho to się z ciebie zrobiło... - powiedziała, ale potem na jej policzki wpłynął rumieniec -  serio to powiedziałam? - dodała po chwili.
-Hah... Lau... Bo się zarumienie.. - zaśmiał się chłopak. -  ty też się zmieniłaś... Masz proste włosy... Super! - uśmiechnął się życzliwie.
-A twoje włosy jak zawsze nie uczesane.. - zaśmiała się.
-Nie, nie uczesane... To artystyczny nie ład - zarzucił grzywką.
-No tak racja - znowu się zaśmiała.
-To jak będzie? Wyskoczymy gdzieś?
-No jasne - uśmiechnęła się.

Ich spotkanie było zupełnie spontanicznie, a jakże udane. Rozmawiali o wszystkim i o niczym. Co robili przez te lata, czy im się powodzi i inne rzeczy. Wygłupiali się w parku, chlapali wodą w fontanny, a czasem poprostu rozmawiali na ławce.
-No i teraz właśnie szukam mieszkania... - Laura kończyła swoją opowieść.
-To nie źle... A tak przy okazji... to... Chciałem cie przeprosić...za tamto- blondyn spuścił głowę. Było mu wstyd za tamten incydent. To wszystko jego wina.
-Hej... Już dobrze... Już dawno Ci wybaczyłam -uśmiechnęła się miło.
-No i za to, że Cię w ogóle porwaliśmy... To było głupie... Przepraszam....
-Już dobrze. Zapomnijmy o tym... - przytuliła go. Mocno. Zdziwiony po chwili oddał gest. Jakże przyjemny gest. W jego brzuchu zrodziło się tysiące motyli, a te motyle urządziły sobie karnawał.
-Tęskniłem za Tobą.
-Ja za Tobą też.

Kupili sobie lody. On czekoladowe, a ona cytrynowe.
Chłopak chciał spróbować jak smakuje czekolada cytrynowa, więc wziął i swojego loda docisnął do loda Laury. Niestety nie przewidział, że lód może spać na chodnik.
-Ej...! - dziewczyna zrobiła minę szczeniaczka.
-Ups? - uśmiechnął się słodko. Brunetka wskoczyła mu na ręce, przy czym i jego lód upadł.
-Za karę nieś mnie do fontanny.
-No dobra. - doniósł ją do fontanny i "przypadkiem" wrzucił do wody.
-Ty mendo jedna!!
-No co? Nie moja wina, że mi się wyślizgnęłaś - na jego twarzy zagościł szelmowski uśmiech.
-Co się tak szczerzysz?
-Nie nic... Ładny stanik.
-Co?! - spojrzała w dół. Tia... Czyli to nie był dobry pomysł, żeby ubierać różowy stanik i białą bokserke. Ale skąd mogła wiedzieć, że jakiś pacan ją w rzuci do fontanny? - ygh! Spadaj! - wstała i wyszła z wody.
-Oj kochanie... A co z naszymi dziećmi?
-Pff... Zabieram je ze sobą... Jeszcze je wrzucisz do fontanny...
-Ale one będą tęsknić za tatą... Laura! Czekaj!
Ludzie przechodzący obok kiwali głową z rozbawieniem. W końcu to nie codzienny widok. Cała mokra dziewczyna, która szła z uniesioną dumnie głową i chłopak, który szedł za nią i ją przepraszał.
-Przepraszam! Wróć do nas. Dzieci tęsknią. Nie radzę sobie. Nawet nie umiem im pomidorówki ugotować. - "zapłakał"
-HA! Nie umiesz zrobić pomidorowki?! - zaśmiała się.
-Kochanie! Już się nie gniewasz? - tuli ją mocno.
-Jasne, że nie - zaśmiała się.

Przyszedł czas, żeby wrócić do domu. Stali pod jej nowym domem.
-To chyba czas się pożegnać - uśmiechnął się niemrawo.
-Tak... Ale hej... Wiesz, że gdzie mieszkam... Zawsze możesz wpaść.
-Dzięki... Napewno wpadnę... Jutro przyjdę i ci pomogę się rozpakować, albo przesunę ci kanapę, albo pomaluje ścianę czyli wszystkie męskie sprawy, których ty nie zrobisz, bo jesteś panną. - uśmiechnął się na koniec.
-Ty chyba dawno nie dostałeś w twarz, co?
-Wiesz... Już jakieś dwa miesiące nie dostałem po buzi.
-Dobra dobra - zaśmiała się- możemy to naprawić, chcesz?
-Hah... Nie dzięki... To pa Lau...
-Pa Conor...-pocałowała go w policzek i weszła do mieszkania. Od razu skierowała się do swojej sypialni.

___________________________________

Hym Hym Hym! Czyżby Conor?! Ha! Wszyscy myśleli, że to Ross! A ty proszę! Hahaha
Wiem, że rozdział miał być wcześniej, ale byłam trochę zabiegana :d
Dzięki ci Lex! Chyba poznajesz fontannę :d
Mam nadzieje, że się nie gniewasz i nie bd mi grozić...
Ludzie ona mi grozi!
Zgłoście to gdzieś :d
Dobra lecę robić naleśniki :*

Dobre pandy komentują!! :*

2 komentarze:

  1. Cudowny rozdział!!!
    Dlaczego to był Conor? Ja się na Rossa nastawiłam, a ty mi z Conorem wyjeżdżasz?! No wiesz co, jak możesz mu to robić? Mam nadzieję, że w następnym rozdziale pojawi się Ross i przeprosi Lau za to co chciał jej zrobić.
    Czekam na next.:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak ja ci zaraz coś zrobię to będzie źle... jak kurna mam ci nie grozić jak to nie Ross tylko kurna jakiś Conor... ja ci kurna dam...
    Nie dość ze musiałam czekać na drugą Część to jeszcze nie spotkała Rossa tylko jakiegoś przyglupa, którego na pewno nie będę lubić...
    Ty jesteś złą kobietą nie ładnie tak bardzo nie ładnie...
    Teraz jak nie dodasz nowego rozdziału szybko i jak w niem nie będzie Rossa to pożałujesz kochana...
    A tak to to rozdział świetny, ale szkoda ze to był Conor, a nie Ross, ale w następnym ma być...
    Całuski :*
    ~ Pinni zła Pinni

    OdpowiedzUsuń