czwartek, 28 maja 2015

Rozdział 1 "Szkoda by było takiej ślicznotki"

Laura szła właśnie na spotkanie, a raczej na randkę z jej chłopakiem Dylan'em. Ubrana z czerwoną, opinającą sukienkę do połowy ud wyglądała seksownie. Szła właśnie przez jedną z ciemnych uliczek Los Angeles. Za plecami usłyszała jakiś hałas. Odwróciła się, ale nic nie zobaczyła. Wzruszyła ramionami i poszła dalej. Nagle "szklana ściana" rozbiła się na milion kryształków, a przed nią upadł jakiś mężczyzna. Oszołomiona nie wiedziała co się właśnie stało. Chciała właśnie uklęknąć przy nim, lecz powstrzymał ją głos.
-Nie dotykaj go! - ujrzała drugą postać. Szybko się wyprostowała. Chłopak w kapturze podszedł do nieprzytomnego mężczyzny. Dopiero teraz Laura zauważyła, że miałem ręku jakąś torbę, którą podniósł tajemniczy chłopak. Właśnie się chciała odwrócić i odejść do Dylana, ale została szarpnięta. Stała teraz przed nim. Zarejestrowała tylko tyle, że jest wysoki i dobrze zbudowany.
-Za dużo widziałaś. - powiedział. Nim Laura zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, ponownie została szarpnięta. Usadowił ją na miejscu pasażera w czarnym BMW i zapiął jej pasy. Odziwo Laura nie czuła strachu. Wręcz przeciwnie. Czuła, że ten chłopak jej nic nie zrobi.
Usiadł za kierownicą i zdjął kaptur. W końcu mogła go zobaczyć. Miał rozrzucone, blond włosy i czekoladowe oczy. Jego idealne rysy twarzy były dla Laury... Cóż... Idealne. "Nawet Dylan nie był tak przystojny" przeszło jej przez myśl.
-Em... - wydusiła z siebie.
-Zawsze tak dużo gadasz? - spytał odpalając silnik.
-Ja... porostu... Nie wiem co się teraz dzieje. Kim ty jesteś? I co z tamtym kolesiem? I czemu tu siedzę?
-Eh... Jestem Ross Lynch. Tamten koleś odwalił kite. A ja cie zabieram. Za dużo wiedziałaś. - między nimi zapadła cisza. - A ty jak masz na imię? - spytał spoglądając na nią.
-Laura. Laura Marano.- odpowiedziała cicho. - zabijesz mnie? - spytała nagle. Chłopak uśmiechnął się pod nosem.
-Nie... Nie jestem potworem.... Dobra. Może czasami. Szkoda by było takiej ślicznotki. - powiedział, a brunetka jak na zawołanie się zarumieniła. - zabiorę cie do mnie. Mieszkam jeszcze z dwójką kumpli.
-Ale... Ja nie rozumiem. Do czego wam jestem potrzebna?
-No... Jakby ci to... Przyda nam się... kobieca ręka? Nie wiem. Poprostu.
-Ale...ja muszę wrócić. Miałam mieć randkę z moim chłopakiem. - powiedziała.
-Ehh... Jak bd grzeczna to...
-... Będę mogła wrócić do domu? - przerwała ucieszona.
-To JA zabiorę cie na randkę. Możemy mieć nawet całą noc dla siebie - mruknął uwodzicielsko, na co ta prychnęła.
-Ale ja czegoś też nie rozumiem. - spojrzał na nią, by sprawdzić czy go słucha - inne laski na twoim miejscu by krzyczały, płakały, a ty... Nic. Zero.
-Sama nie wiem. Mam wrażenie, że Ty nie chcesz mnie skrzywdzić. - powiedziała na luzie.
-Chodź. Już jesteśmy. - odpowiedział obojętnie. Laure to trochę zdziwiło. W końcu wysiedli z auta i stanęli przed willą.

-----------------------------------

No dobra! Jak mówiłam pierwszy rozdział. Może jest trochę krótki, no ale jest już dawno po dobranocce także...
I mam nadzieje, że się podobał. Zachęcam do komentowania :*.

Pa :*

6 komentarzy:

  1. Wspaniały rozdział!!!
    To kolejny twój blog, który mi się podoba. Szkoda, że tamte zawieszasz. Ale wracjąc... Ta fabuła ciekawi mnie i wiedz, że napewno bd czytała. :)
    Czekam na next. :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej... to dobranocka jeszcze jest? :o
    Yyy...
    Wgl... kim jest ta blondyna na filmiku?
    No dobra... to teraz o rozdziale.
    Przedawkowałam trzykropki :oo
    Jeszcze raz...
    szlak...
    Y
    (Y)
    Nie moge się na niczym skupić...

    Zaczyna się zajebiściexd Kiedy next?
    Ross jaki bad boy ^^ Kiedy? next? kiedy???
    Nie lubię czekać.No i... czem to jest dodane czy dni temu a ja to czytam dopiero teraz?

    OdpowiedzUsuń
  3. Powiedz mi kochana Jools... Dlaczego zgubiłam link??
    Ale to co.
    Kocham cię!
    Zajebisty rozdział!!
    Czekam na next!
    Do napisania
    Kinga <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jools tu nie ma! Nastała era Van!! Hahahahaha xd

      Usuń