Laura szła właśnie na spotkanie, a raczej na randkę z jej chłopakiem Dylan'em. Ubrana z czerwoną, opinającą sukienkę do połowy ud wyglądała seksownie. Szła właśnie przez jedną z ciemnych uliczek Los Angeles. Za plecami usłyszała jakiś hałas. Odwróciła się, ale nic nie zobaczyła. Wzruszyła ramionami i poszła dalej. Nagle "szklana ściana" rozbiła się na milion kryształków, a przed nią upadł jakiś mężczyzna. Oszołomiona nie wiedziała co się właśnie stało. Chciała właśnie uklęknąć przy nim, lecz powstrzymał ją głos.
-Nie dotykaj go! - ujrzała drugą postać. Szybko się wyprostowała. Chłopak w kapturze podszedł do nieprzytomnego mężczyzny. Dopiero teraz Laura zauważyła, że miałem ręku jakąś torbę, którą podniósł tajemniczy chłopak. Właśnie się chciała odwrócić i odejść do Dylana, ale została szarpnięta. Stała teraz przed nim. Zarejestrowała tylko tyle, że jest wysoki i dobrze zbudowany.
-Za dużo widziałaś. - powiedział. Nim Laura zdążyła cokolwiek odpowiedzieć, ponownie została szarpnięta. Usadowił ją na miejscu pasażera w czarnym BMW i zapiął jej pasy. Odziwo Laura nie czuła strachu. Wręcz przeciwnie. Czuła, że ten chłopak jej nic nie zrobi.
Usiadł za kierownicą i zdjął kaptur. W końcu mogła go zobaczyć. Miał rozrzucone, blond włosy i czekoladowe oczy. Jego idealne rysy twarzy były dla Laury... Cóż... Idealne. "Nawet Dylan nie był tak przystojny" przeszło jej przez myśl.
-Em... - wydusiła z siebie.
-Zawsze tak dużo gadasz? - spytał odpalając silnik.
-Ja... porostu... Nie wiem co się teraz dzieje. Kim ty jesteś? I co z tamtym kolesiem? I czemu tu siedzę?
-Eh... Jestem Ross Lynch. Tamten koleś odwalił kite. A ja cie zabieram. Za dużo wiedziałaś. - między nimi zapadła cisza. - A ty jak masz na imię? - spytał spoglądając na nią.
-Laura. Laura Marano.- odpowiedziała cicho. - zabijesz mnie? - spytała nagle. Chłopak uśmiechnął się pod nosem.
-Nie... Nie jestem potworem.... Dobra. Może czasami. Szkoda by było takiej ślicznotki. - powiedział, a brunetka jak na zawołanie się zarumieniła. - zabiorę cie do mnie. Mieszkam jeszcze z dwójką kumpli.
-Ale... Ja nie rozumiem. Do czego wam jestem potrzebna?
-No... Jakby ci to... Przyda nam się... kobieca ręka? Nie wiem. Poprostu.
-Ale...ja muszę wrócić. Miałam mieć randkę z moim chłopakiem. - powiedziała.
-Ehh... Jak bd grzeczna to...
-... Będę mogła wrócić do domu? - przerwała ucieszona.
-To JA zabiorę cie na randkę. Możemy mieć nawet całą noc dla siebie - mruknął uwodzicielsko, na co ta prychnęła.
-Ale ja czegoś też nie rozumiem. - spojrzał na nią, by sprawdzić czy go słucha - inne laski na twoim miejscu by krzyczały, płakały, a ty... Nic. Zero.
-Sama nie wiem. Mam wrażenie, że Ty nie chcesz mnie skrzywdzić. - powiedziała na luzie.
-Chodź. Już jesteśmy. - odpowiedział obojętnie. Laure to trochę zdziwiło. W końcu wysiedli z auta i stanęli przed willą.
-----------------------------------
No dobra! Jak mówiłam pierwszy rozdział. Może jest trochę krótki, no ale jest już dawno po dobranocce także...
I mam nadzieje, że się podobał. Zachęcam do komentowania :*.
Pa :*
Wspaniały rozdział!!!
OdpowiedzUsuńTo kolejny twój blog, który mi się podoba. Szkoda, że tamte zawieszasz. Ale wracjąc... Ta fabuła ciekawi mnie i wiedz, że napewno bd czytała. :)
Czekam na next. :*
Yey! Ciesze się, że Ci się to podoba! :*
UsuńEj... to dobranocka jeszcze jest? :o
OdpowiedzUsuńYyy...
Wgl... kim jest ta blondyna na filmiku?
No dobra... to teraz o rozdziale.
Przedawkowałam trzykropki :oo
Jeszcze raz...
szlak...
Y
(Y)
Nie moge się na niczym skupić...
Zaczyna się zajebiściexd Kiedy next?
Ross jaki bad boy ^^ Kiedy? next? kiedy???
Nie lubię czekać.No i... czem to jest dodane czy dni temu a ja to czytam dopiero teraz?
I czemu nie ma Dylana w boooohaterach? 'o'
UsuńPowiedz mi kochana Jools... Dlaczego zgubiłam link??
OdpowiedzUsuńAle to co.
Kocham cię!
Zajebisty rozdział!!
Czekam na next!
Do napisania
Kinga <3
Jools tu nie ma! Nastała era Van!! Hahahahaha xd
Usuń